wtorek, 14 maja 2013
Rozdział #1
...Pamiętam gdy wyprowadzałam się pierwszy raz.Miałam wtedy 8 lat.Rodzice wysłali mnie do niani Basi w Polsce. Byłam bardzo smutna gdy musiałam opuścić mój kochany kraj-Irlandie.Niestety musiałam się pożegnać z przyjaciółmi i domem.Teraz jednak zamiast smutku jest radość.Wreszcie mam 18 lat,dorosłam bym mogła się wyprowadzić do Londynu, by studiować na dziale tańca i artystyki.Bardzo długo na to czekałam.Dziś właśnie mam tam samolot.Musiałam się zacząć pakować, więc szybko pozbierałam do kupy wszystkie rzeczy do spakowania.Przy tym zauważyłam stare zdjęcie z Niall'em - Moim przyjacielem.Przed oczami zobaczyłam jak na filmie wszystkie nasze wspólne chwilę.Prawię się popłakałam, ale to nie przywróci mi go.Zaczęłam ocierać łzy gdy do mojego pokoju weszła niania.
Skończyłaś się pakować? - Zapytała.
Nie, zobaczyłam to zdjęcie i... - Wyjaśniłam, ocierając łzy.
Pani Basia mnie przytuliła i wyszła.Ja skończyłam się pakować i zeszłam z walizkami do salonu.Niania zamówiła mi taksówke, miała przyjechać za chwilkę.W tym czasie pożegnałam się z nią.Gdy taksówka już była przed domem ostatni raz przytuliłam się do Pani Basi.Taksówkarz wsadził moje walizki do bagażnika i odjechaliśmy.Droga na lotnisko trwała 20 min. Gdy już tam dotarliśmy Pan taksówkarz wyciągnał walizki z bagażnika.Taksówka odjechała, a ja poszłam podbić mój bilet i wsiadłam do samolotu.Wszystko wraz z wysokością się zmniejszało.Gdy lot się ustabilizował na odpowiedniej wysokości, mogliśmy wszyscy odpiąć pasy i chodzić po samolocie.Wstałam z fotelu i udałam się w stronę łazienki, po drodze potknęłam się o nogi innego pasażera, upomniałam go.Szłam dalej, aż zobaczyłam zdjęcie ślicznego króliczka, które trzymała mała dziewczynka.
Masz bardzo ładne zdjęcie, to jest twój królik?
Tak,proszę pani-Powiedziała sepleniąca dziewczynka.
Uśmiechnęłam się.Po chwili za uwarzyłam ,że dziewczynka się smuci.
Gdzie twoi rodzice?-Zapytałam zobaczywszy,że nikt nie siedzi obok niej.
Ja jadę sama,pse pani-Odpowiedziała.Po tych słowach usiadłam obok.
Dlaczego?-Zapytałam kontynuując rozmowę.
Bo...Bo jadę do dziadków...-Mówiła zrozpaczona dziewczynka.
Nie chciałam pytać już o to, więc mocno ją przytuliłam.
Miałam tak samo...A wogóle to jak masz na imię?-Zapytałam
Charlie-Powiedziała
Piękne imię.
Dalsza rozmowa poszła gładko.Dużo się o niej dowiedziałam a ona o mnie.Po następnych 4 godz.lotu w końcu wylądowaliśmy.Nagle pomyślałam o zdjęciu z królikiem i o tym,że mogłabym pójść do schroniska i przygarnąć psa.Tak też zrobiłam.Zadzwoniłam po taksówkę.Gdy przyjechała taksówkarz o mrocznym, zachrypiałym głosie wziął moje walizki i włożył do bagażnika.Po ok.10 minutach już byliśmy na miejscu.Podziękowałam ,,mrocznemu mężczyźnie" i zapłaciłam.Następnie ruszyłam na przód.
Dzień dobry-Powiedziała opiekunka schroniska
Dzień dobry-Przywitałam się
Jakiego psiaka by pani chciała-Zapytała
Po chwili zza niepozornej postaci wyłonił się wielki,czarny,mokry nos.Zobaczyłam ,że w klatce przy której stałam pojawił się prześliczny,sympatyczny pies.
Jejku jaki słodziak!-Gdy to powiedziałam, złoty pies radośnie zaszczekał.
Dobraliście się-Powiedziała stanowczo opiekunka.
Nie minęły 3 sec. a już przygarnęłam psa.Był on rasy Golden Retriever.
Jak cię tu nazwać?Kiełbasa?Suflet?Złoty?Gryzak? - Myślałam.
Psiak pokręcił łebkiem.
Hmmm.. wiem !Psie rasy Golden Retriever,mianuję cię imieniem Luke (czytaj:Luk).-Powiedziałam chichocząc.
Poszliśmy do sklepu zoologicznego wydać ostatnie pieniądze,które mi zostały.Niania powiedziała że jutro przyśle mi pieniądze tylko najpierw muszę znaleźć sobie chwilowe mieszkanie.Nie wiedząc gdzie szukać,ani co robiąc,po prostu wsiadłam do autobusu.Udało mi udobruchać pana kierowcę żeby Luke także mógł wsiąść.Siadłam na fotelu wpatrując się w okno.Kątem oka za uwarzyłam że ktoś się do mnie dosiadł.Nie zwracając na niego uwagi włożyłam słuchawki i włączyłam sobie moją jedną z ulubionych piosenek,One Direction ,,One Way Or Another".Szczerze mówiąc nie znałam zbytnio 1d z wyglądu,ponieważ nie interesuje mnie ich wygląd,gdzie mieszkają itp.Po prostu lubię słuchać ich piosenek.Po jakimś czasie wysiadłam dotąd nie znanym przystanku z myślą że może znajdę tu schronienie przed deszczem ,który lał jak cebra.Gdy miałam już wychodzić potknęłam się i wylądowałam na jakimś chłopaku...
мαℓιиσωу кιѕιєℓ
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Długi, fajny post. Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.