...Nie mogłam w to uwierzyć,mimo że widziałam na własne oczy.Całą jej twarz i uśmiechniętą buzię.
Lena!-Zawołała.
Wiem jak mam na imię.!-Od powiedziałam żartując-A wo gule co ty tu robisz?
Aaa przyjechałam do wujka i cioci.Będę tu jakieś 2 miesiące!
To super!
Po chwili dołączyli chłopaki.
Omg!To One Direction?!-Zapytała nie dowierzając.
We własnej osobie-Od powiedział Zayn.
Lena!Ty wiesz kto to?!-Zapytała kolejny raz,jeszcze nie co oszołomiona.
Ymm..Zgaduję...hm.. One direction?-Od powiedziałam nie co zirytowana.
Po chwili wszyscy zasiedliśmy do stołu w KFC.Zaczęliśmy gadać.
Może Viols zanocuje u nas?-Zapytał Lou.
No pewnie-Od powiedzieliśmy wszyscy i zaczęliśmy się śmiać.Było już dość późno dlatego postanowiliśmy pójść do domu .Rzecz jasna Viola także.
Co robimy?-Zapytał znudzony Liam.
Może pooglądamy jakiś fajny horror?-Zapytał Zayn.
Komedie!-Poprawiłam.
Komedie!-Zgodziła się Viola.
Komedie!-Wykrzyknęła reszta.
Zayn udawał wielkiego focha.
Ojejuu,biedaczek-Powiedziałam złośliwie.
Wszyscy usadowiliśmy się na kanapie,i nie wiadomo kiedy-zasnęliśmy.
Następnego ranka obudziłam się w swoim łóżku.Zobaczyłam że Viola jeszcze śpi dlatego postanowiłam po cichu wymknąć się,wziąść poduszkę i ją uderzyć prosto w twarz.Szybko jednak zmieniłam zdanie,ponieważ pomyślałam że mogłabym w razie rewanżu także oberwać.Zostawiłam ją w spokoju i poszłam do łazienki.Ogarnęłam się i założyłam ten zestawik,oraz zrobiłam sobie kłosa.
Następnie zeszłam na dół zrobić śniadanie.Zrobiłam zwykłe kanapki z herbatą.
O cześć,pomóc ci w czymś?-Zapytał Harry.
Nie,dziękuję,właściwie to już skończyłam.
Gdy się do niego obróciłam zobaczyłam że jego szopa na głowie stała się tak wielka jak Pałac kultury!
Okey,to ja idę się ogarnąć i zawołam chłopaków.-Powiedział.
Dobra,tylko szybko bo herbata stygnie.
Po chwili wszyscy zjawili się na dole.Nagle za uwarzyłam,że Louis ma namalowane wąsy na twarzy!
Wszyscy kładliśmy się ze śmiechu,natomiast Louis był tak wściekły na Nialla (domyślił się że to on) i gonił go z krzesłem w rękach mówiąc:
Ukatrupię!Nie daruje ci tego baranie!!
Trwało to jakieś 2 min.Podczas ich gonitwy i groźbach,my sobie spokojnie jedliśmy śniadanie.
Nagle słychać było trzask rozbitego talerza.
Rany boskie!Przepraszam-Powiedziała zrozpaczona Viola.
Nic się nie stało-Pocieszył Louis.
Wyglądali tak uroczo zbierając razem rozłamki talerza że aż żygałam tęczą na ten widok.
Gdy było już po sprawie Viola usiadła na krześle,milcząc.
Viols...Nic się przecierz nie stało.-Pocieszałam.
Nie usłyszałam odpowiedzi.
Nie martw się,wszystko co kto zrobi to zawsze zwali się na Louis'a.Wpuścić takiego do łazienki to ci mydło zje.-Powiedział śmiejąc się Niall.
Twoja mądrość wali mnie po oczach-Od powiedział Louis.
O patrz!Ufo!A nie...to ty ! -Nie poddawał się Niall.
Policz do 10.Przyda mi się godzina spokoju!-Nie ustępy wał Louis.
Jeśli nie chcesz spotkać idioty to nie patrz w lustro!-Gadał dalej Niall.
Czochraj bobra!-Od powiedział Louis.
Ogar chłopaki!-Uspokoił Harry-Bo ja zaraz rzucę talerzem w wasze głowy!
Obaj umilkli.
No więc....na czym ja to skończyłem...?A tak,mamy jutro koncert chcecie iść?-Zapytał Hazza.
No ba!-Od powiedziałam.
Do końca dnia oglądaliśmy filmy i graliśmy w butelkę...
-------------------------------------------------------------------------------------
Sorry,Brak weny. :PP
мαℓιиσωу кιѕιєℓ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz