niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział #17

...To miało być tak dla zemsty.Postawnowiłam ,że zaproszę Roy'a.
Hej,chłopaków nie będzie przez 4 dni.Chcesz zanocować?-Zapytałam.
No pewnie,już jadę,tylko się spakuje.-Powiedział.
Już po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
Wejść!-Wykrzyknęłam.
Wchodzę!-Oznajmił głos.
Zeszłam na dół.
Chodź do góry.-Zachęciłam.
Poszliśmy do wszystkich pokojów chłopaków.
Too który chcesz?-Zapytałam.
Chyba ten.-Powiedział wskazując na pokój Niall'a.
Twój wybór...-Oznajmiłam.
Mogę się przebrać?-Zapytał.
Tak,pewnie.Jak coś,jestem u siebie.-Powiedziałam wychodząc.
Po ok . 5 min. usłyszałam pukanie do mojego pokoju.
Mogę?-Zapytał Roy.
No ba,wchodź.-Powiedziałam uśmiechając się.
Siadł obok mnie na krześle.
Co robisz?-Zapytał patrząc w mój monitor w laptopie.
Gadam na Skype z Ellie.-Powiedziałam po polsku.
Ellie?Cześć!-Przywitał się machając do kamerki.
On jest z Polski?-Zapytała Ellie.
No coś ty.Dopiero się uczy.-Poinformowałam.
No to zobaczymy czy coś umie.-Powiedziała z błyskiem w oczach.
Roy,tak?Mógłbyś się przedstawić?Gdzie się poznaliście?Ile masz lat?Czy grasz na jakimś instrumencie?Nocujesz u Leny?Przyjaźnicie się?Masz rodzeństwo?-Zapytała po polsku Ellie.
Tak.Tak,mam na imię Roy Smile.W kawiarni.18.Na gitarze i perkusji.Tak.Tak.Brata.-Odpowiedział także po polsku.
Łał,no nieźle.-Przyznała Ellie.
W pierwszy dzień oglądaliśmy horrory i komedie.
W drugi poszliśmy do KFC i uczyłam go gotować pierogi z mięsem.
W trzeci dzień poszliśmy nad jeziorko.
Został już ostatni dzień!Co dziś robimy?-Zapytał Roy.
No nie wiem a co chcesz?-Zapytałam.
Naucisz mnie robić bigoś?-Zapytał z uśmiechem.
No jasne!-Powiedziałam śmiejąc się.
Udał nam się całkiem nieźle.
No więc?Jeszcze jakieś zachcianki?-Zapytałam radośnie.
Hmmm...Może pójdziemy do parku,powspinać się na drzewach,albo zagram Ci na gitarze?-Zapytał z entuzjazmem.
Najpierw park,później-Dopóki nas nie ściągnie ochroniarz-pójdziemy do domu i mi coś zagrasz,co ty na to?-Zapytałam.
Świetnie,to chodźmy!-Odpowiedział.
Tak też zrobiliśmy.Udaliśmy się do parku.Niestety zaczął padać deszcz i szybko musieliśmy wracać do domu.
Aaaaa!Uciekaać!-Wykrzyknęłam.
W dość szybkim tempie dotarliśmy do domu.Byliśmy mokrzy do suchej nitki.
Przebiorę się i przyjdę do twojego pokoju z gitarą.-Oznajmił Roy.
Okey,ja też się przy okazji przebiore.-Powiedziałam.
Już po chwili siedzieliśmy razem na kanapie owinięci kocami.
To co mi zagrasz?-Zapytałam.
Mój własny utwór.-Odpowiedział z uśmiechem.
Zaczął grać i śpiewać.Jego  głos był czysty i piękny,tak samo jak i piosenka.
Gdy skończył spojrzeliśmy sobie w oczy.Roy przybliżył się i pocałował...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz